#Vietnamtrip-Bánh mì i domowe bagietki

Na te Wietnamskie kanapki czaiłam się już od bardzo dawna.
Miło było w końcu znaleźć chwilę na upieczenie domowej bagietki, zrobienie tahini i zamarynowanie warzyw, bo jak to u mnie zwykle bywa-wszystko #homemade!

Jeżeli wam również nie po drodze jest do krajów wschodnich, to serdecznie polecam niedrogą podróż swoimi kubkami smakowymi. Zawsze to jakieś wyjście z sytuacji!
Mi na niedługą chwilkę wystarczyło. Małymi krokami zbieram się za zwiedzanie Włoch, bo ostatnio moją uwagę bardzo zwróciły tamtejsze słodkości! 🙂

DSC01142.JPG

Bagietki na zaczynie Poolish
(lekko zmodyfikowana wersja przepisu J. Hamelmana)
ZACZYN  POOLISH
-150 g mąki pszennej jasnej lub orkiszowej
-150 ml letniej wody
-1/8 łyżeczki drożdży instant

Wszystkie składniki mieszamy na gładką masę. Odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 10-16h.

CIASTO WŁAŚCIWE
-300 g mąki
-cały zaczyn
-10g soli (ok. 1,5 niezbyt kopiastej łyżeczki)
-2 g drożdży instant (płaska łyżeczka)
-150g letniej wody

Wszystko mieszamy, wyrabiamy gładkie ciasto przez ok. 7-10 minut. Przykrywamy miskę ściereczką i odkładamy w ciepłe miejsce na 1h.
Po tym czasie szybko składamy ciasto (łapiemy od dołu i naciągamy ciasto na górę. Robimy tak z 4 stron ciasta, 4 razy-4 pełne obroty miski, 1 obrót=4 naciągnięcia). Ciasto przykrywamy i odstawiamy na kolejną godzinkę.
Następnie wyciągamy je na lekko oprószony mąką blat i dzielimy na dwie równe porcje.
Z racji tego, że formowanie bagietki jest dość specyficzne, pozwolę się wyręczyć tym panem, który doskonale obrazuje cały proces od 3:45 minuty. Uformowane bagietki układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Jedną kładziemy przy jednym brzegu, drugą-przy drugim. Po wewnętrznej stronie każdej z nich kładziemy uformowaną w rulonik ściereczkę, aby nie rozrastała się na boki, a w górę. Odstawiamy pod przykryciem na 1h. Pieczemy w temperaturze 240 stopni, grzanie góra dół. Według autora powinno to trwać 24-26 minut, ja moją piekłam 20, więc warto sprawdzać jej gotowość po stanie zrumienienia.

DSC01147.JPG

Bánh mì
(2 porcje)

MARYNOWANE TOFU
-2-3 łyżki sosu sojowego
-łyżeczka musztardy
-kilka kropel soku z cytryny
-1 duży ząbek czosnku
-odrobina dobrego oleju+do smażenia
-100g tofu

Tofu kroimy w plastry, marynujemy przynajmniej 20 minut.
Smażymy z dwóch stron na dobrze rozgrzanej patelni przed podaniem.

SOS TAHINI
-łyżka tahini
-szczypta soli i pieprzu
-szczypta płatków chili
-odrobina wody do uzyskania odpowiedniej konsystencji
-odrobina musztardy

Wszystko mieszamy!

MARYNOWANE WARZYWA
(tu oryginał)
-2 średnie marchewki
-1/2 długiej białej rzodkiewki
-kilka ziaren kolendry (opcjonalnie, ale warto!)
-1/3 szklanki octu ryżowego (nada się też zwykły)
-1/3 szklanki ksylitolu (lub cukru)
-2/3 szklanki wody
-łyżeczka soli
-szczypta płatków chili

Wodę, ksylitol, ocet i sól umieszczamy w rondelku i  gotujemy do rozpuszczenia się składników. Studzimy.
Marchew i rzodkiew kroimy w małe paseczki lub przy pomocy obieraczki do julianne.
Warzywa wkładamy do słoiczka. Do przestudzonej marynaty dodajemy ziarna kolendry i chili, zalewamy nią warzywa. Odstawiamy na min. 2h (moje stały całą noc przed jedzeniem)

W KOŃCU SKLEJAMY BANH MI! 
-kilka plasterków ogórka i czerwonej cebulki
-plasterki marynowanego tofu (ilość wedle uznania)
-garść ulubionej zieleninki
-sos tahini
-marynowane warzywa
-bagietka (1 na 2 porcje, można ją przed podaniem lekko podgrillować)

Zrobienie banh mi to żadna filozofia: wszystkie składniki zamykamy pomiędzy przekrojoną wzdłuż na pół i posmarowaną sosem z tahini bagietką 🙂

DSC01129.JPG

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s